Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wariacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wariacje. Pokaż wszystkie posty
środa, 29 kwietnia 2015

Tatuaże



Od jakiegoś czasu zajmuję się robieniem tatuaży. Sporo osób namawiało mnie do tego abym się tym zajął. Już od dawna. Ja podchodziłem do tego z dużym dystansem bo sztuka tatuowania wydawała mi się czymś dla mnie nieosiągalnym. W końcu jednak uległem tym namowom, sam przekonałem się do tego pomysłu i voila! Dziś robię tatuaże! To w takim razie po kolei: jak zacząłem, z czym to się je i na czym teraz stoję.
wtorek, 3 marca 2015

Piszą o nas!

To się porobiło! Piszą o nas w gazetach! O czym dokładnie? O naszym bieganiu, biegowa trójka z małej wioski, tak to wygląda. No normalnie teraz to czeka nas sława i błyski fleszy, a za każdym rogiem może się czaić paparazzi! Zresztą nie ma co tutaj się wiele rozwodzić nad tym, odsyłamy was do artykułu: http://zblewo.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1473
czwartek, 16 października 2014

Anglia


Jest już po północy. Więc to już dzisiaj. Za kilka godzin z lotniska w Gdańsku odlatuje samolot do Anglii. A w nim my: Gosia, Ola, Oskar i ja. Lecimy do Anglii. Przez najbliższy, bliżej nieokreślony czas, będziemy tam mieszkać i pracować. Nie wiem jak długo, kiedy wrócimy. W ogóle bardzo dużo jest znaków zapytania. Wszystkie te znaki zapytania są wielkie i kryją się pod jeszcze większym czarnym napisem - ryzyko. Z nieba lecą iskry, uderza deszcz. 


No ale ten kto nie ryzykuje ten nie ma. Czasami takie ruchy trzeba podjąć. Trzeba próbować. Dorosłe życie i jak kiedyś kawałek Turbo - dorosłe dzieci. 

Motyw przemijania. Wicher słabe drzewa łamie, wicher silne drzewa głaszcze hej. Czarna jesień, rozmyślania przy śniadaniu, pada deszcz, a po nocy przychodzi dzień. Wyzwanie. Znowu w drogę trzeba iść. W DRODZE. To będzie ciekawy czas.

Trzymajcie za nas kciuki i do zobaczenia!
niedziela, 21 września 2014

Grodzisko na szybkości

U wrót grodziska takie ludziska

Niemal cały sierpień oraz słoneczny wrzesień spędziliśmy biegając po okolicznych lasach. Jak sarenki pośród borówek. Czasami też jakiegoś grzyba po drodze spotkaliśmy, tak na szybkości. Znowu się porządnie rozbujaliśmy. Kosa przecież zrobił tylko w sierpniu 500km, ja też zacząłem regularnie biegać, no i dla mnie wrzesień to zawsze jeden z najlepszych miesiąców do biegania. Aura, cała przyroda i powietrze sprzyja dobrym treningom. Nasze bieganie wygląda więc teraz całkiem nieźle, też nie do końca jest tak różowo bo Kosa się oczywiście trochę zajechał i przetrenował, a ja z kolei nie mogę wrzucić piątego biegu jakoś. No ale! Po wczorajszym treningu na dyszkę, biegło się bardzo przyjemnie i stwierdziliśmy ochoczo "ty to może pojedziemy do tego Owidza na ten bieg?"

Sportowcy na start!!!!!!!!
Tak też zrobiliśmy i dziś spędziliśmy sympatyczny, miły dzionek. Na sportowo w pogańsko-słowiańskim plenerze w grodzisku Owidz. Czyli tak jak lubimy  Super miejscówka! Taki Biskupin w pigułce. Chyba, tak myślę bo Biskupin to tylko widziałem na zdjęciu w podręczniku od geografii jeszcze w gimnazjum. No ale chyba tak to tam jest. Miejsce na prawdę z ciekawym klimatem i fajnie, że ktoś tutaj wpadł na pomysł organizacji takiego biegu. Tym bardziej fajnie, że jest to bieg przełajowy! Dodatkowo okolice wokół grodziska są na prawdę malownicze i atrakcyjne. Tyle było argumentów za, że jak już postanowiliśmy to się wiele nie zastanawialiśmy. 

Jakiś wieśmin w drewnianej chacie
Trasa do lekkich nie należała bo ciągle tylko z górki na górkę w piach z górki i tak wkoło macieju. Te ostatnie wzgórza pod grodziskiem to ja wbiegałem na jakimś ostatnim wdechu, nogi z waty, zęby w piach. Końcówka tytaniczna. A jakby tego było mało to długimi odcinkami na trasie z dróg wystawały kocie łby. KOCIE ŁBY no kto to tak nazwał??? Trzeba tam było umiejętnie przebierać nogami, żeby jakiś czas ukręcić i się jeszcze nie wykopyrtnąć. Do tego wszystkiego należy dodać prędkość ponad normę (przynajmniej w naszym wykonaniu) bo my w takim tempie to nie przywykliśmy biegać. Przy takim ruchu to z trasy jedynie jakieś migawki się pamięta. Drzewo, mostek, policjant, słupek, koci łeb, górka. Dystans też dla nas niecodzienny bo na piątym kilometrze to my zazwyczaj łapiemy rytm. Tak więc już od startu do samej mety trzeba było łanie popylać, żeby z tej mąki dało chleb. 

Łucznik na wieżyczce. Numer 70

I udało nam się to całkiem nieźle bo czasy na 5km wykręciliśmy następujące:

Czępa - 20min 10sek miejsce 39
Radek - 19min 40sek miejsce 29
Szogun - 19min 34sek miejsce 27



A startujących wszystkich było razem 128 osobników. Czyli wypadliśmy całkiem przyzwoicie!

Paka z pucharu Borów Tucholskich
PBTowcy przez niemal cały dystans trzymali się blisko siebie i tak aż do mety  taka ekipa!

Jesteśmy dziś zadowoleni z naszych wyników bo na tak krótkich dystansach czujemy się dość niepewnie, a tymczasem wstydu nie ma i jakiś tam poziom trzymamy  Może warto od czasu do czasu jeszcze nad szybkością popracować?



Przy okazji biegu można było również za friko pozwiedzać sobie Grodzisko Owidz. Okazja jak ta lala, jak za free to zawsze korzystamy. Trzeba przyznać, że Grodzisko robi wrażenie i udało im się uzyskać tą dawną, tajemniczą atmosferę w tym miejscu. Zwiedzanie jak najbardziej na plus. Nawet tam kozy były i owce. 

Pastuszki. Owce oddamy, z rodowodem, szczepione, zrobaczone


Teraz w przyszłym tygodniu być może zaliczymy kolejne zawody, tym razem w Wojtalu. Trzeba kuć żelazo póki gorące!
wtorek, 22 lipca 2014

TATUŁAŻE



W miniony weekend mieliśmy okazję zaliczyć dość niecodzienne wydarzenie. Był to konwent tatuażu w Gdańsku. Ostrzyliśmy sobie zęby na ten konwent już od hmm może nawet 3 lat? Bo ogólnie to wiedzieliśmy, że taka inicjatywa się tam odbywa, że tatuaże robią sobie na prawo i lewo, że wszyscy tak wydziarani, że ten koleś z Prison Break to przy nich wygląda jak przedszkolak co się długopisem wymazał. Tylko że zwykle termin był dla nas fortunny no i dopiero w tym roku udało nam się na Cropp Tattoo Konwent pojawić. Pierwszy raz w takim miejscu, w takich dziarskich klimatach więc trzeba o tym coś więcej napisać.

poniedziałek, 7 lipca 2014

Autostopem do Portugalii


Mija dokładnie tydzień od kiedy wróciliśmy z naszej najdłuższej autostopowej podróży. Tydzień w domu i zdążyliśmy już przywyknąć do tego, że zawsze mamy stałe miejsce do spania, że jest jedzonko. Że pogoda jest jaka jest, że ludzie często opryskliwi i skwaszeni. Że tu jest tak bardzo polsko jak nigdzie indziej! Ale taki jest właśnie nasz dom i cieszymy się że znowu tu jesteśmy. Zresztą od naszego powrotu do Polski sporo się już wydarzyło! Był koncert Gojiry, były imprezy, planszówki. Tak więc pomimo, że znowu się osiedliliśmy po tym wędrowniczym okresie to nadal jesteśmy w nieustannym ruchu. No ale napiszmy coś jeszcze o naszej podróży!
środa, 2 lipca 2014

Jak Godzilla



Jesteśmy po koncercie Gojiry! Jednym z najbardziej mocnych na jakich byliśmy! No w końcu death metal, to jest coś co przede wszystkim Kosa ubóstwia i trzęsie do tego głową. Gojira nas zeżarła. Francuzi pokazali co potrafią i od samego początku zaczęła się naparzanka. Potem było już tylko mocniej, w efekcie na sam koniec byliśmy jak dętki!

Ale było warto! Na takie koncerty to się jeździ! A po koncercie nasza cierpliwość została nagrodzona. Czekaliśmy na chłopaków żeby chociaż chwilę z nimi pogadać, zrobić sobie jakieś fotki, autografy wziąć (niby takie tam bazgroły na szybko ale jednak zawsze cieszą). No i przyszli! Super goście! 

wtorek, 25 marca 2014

Pyrkon 2014



Cytując Rychu Peję "znam jedno takie miejsce fytytytyty MIASTO POZNAŃ imprezy w nim najlepsze *&skrecze-skrecze^$# MIASTO POZNAŃ" opowiemy wam o tym jak to było na Pyrkonie. Największym festiwalu fantastyki w Polsce. Największym fantastycznym festiwalu! Ale nawet ten cytat nie wystarcza więc dopiszemy jeszcze - Poznań - miasto doznań. Nomen omen nie byliśmy tam gołowąsami bo przecież już w tamtym roku byliśmy na Pyrkonie i dobrze wiemy z czym to się je. YEAH. Z czym to się yeah. Ale to co się tam działo tym razem przekraczało wszelkie granice naszych wyobrażeń. Mózg eksplodował. Weźcie to przeczytajcie!
niedziela, 2 lutego 2014

Na nartach w Fojutowie

Widoki na prawdę fajne! Złoty zachód a w tle wiatrak.
Ostatni weekend ferii (kto ma ten ma) spędziliśmy oczywiście aktywnie. Śnieg jest, jakoś za zimno nie jest więc pogoda idealna do sportów zimowych. I o ile jeszcze kilka lat temu w naszych okolicach był z tym problem (bo chyba jedynie można sobie było gdzieś na łyżwach jeździć) to teraz doszły nam kolejne atrakcje. Myślę tu o nartach i snowboardzie! I to gdzie? W Fojutowie!

Pamiętam jak jeszcze kilka lat temu największą atrakcją był tam słynny akwedukt. Oprócz tego w miejscowości były może z trzy chaty i gospodarstwa. Wioska jakich w Polsce tysiące. A teraz co tam się porobiło to jest jakiś skok w przyszłość. Wybudowali wielki zajazd - hotele, restauracje, pełno atrakcji - basen, sauna, place zabaw, kort tenisowy no i coś dzięki czemu tam zawitaliśmy czyli stok narciarski!
sobota, 4 stycznia 2014

Podsumowanie roku 2013


Na naszym blogu początek nowego roku to zawsze czas podsumowań. Chciałem szybciej podsumować ten rok ale tyle tego wszystkiego było, że nie zdążyłem. Ze zdjęciami przede wszystkim. I tutaj od razu we wstępie instrukcja do tego tekstu: jak komuś nie chce się czytać co my w tym roku wyrabialiśmy to... w kolejnym poście będą same fotki:) Ale pamiętajcie że czytać to dobrze jest bo jak człowiek ogląda obrazki to sie trochę uwstecznia no i się człowiek rozleniwia! Okej zacznijmy bo to i tak będzie długie.

Rok 2013 to dla robali star worms rok jubileuszowy. Miał to więc być dla nas rok wyjątkowy. Tak planowaliśmy, chcieliśmy żeby był on wyjątkowo wariacyjny, urozmaicony i ekscytujący. Możemy śmiało uderzyć się w pierś, złapać kilicha z winem, wznieść toast i z wielką radochą wykrzyknąć: TO BYŁ ABSOLUTNIE WSPANIAŁY CZAS!!! ŁUHUHU!!!!

środa, 27 listopada 2013

Hastur! Hastur! Hastur! Czyli o kulcie munchkina!


Jestem wielkim fanem prozy H.P. Lovecrafta. Od razu na wstępie polecam tego ekscentrycznego autora książek (zwanego często samotnikiem z Providence) z gatunku horror-fiction lub też horror-fantasy (weird fiction). Jak zwał tak zwał. Lovecraft to jeden z najwybitniejszych pisarzy grozy, na początku XX wieku wraz z cyklem swych diabolicznych opowiadań stworzył coś co później nazywane było "mitologią Cthulhu" Żeby nie przedłużać bo i tak będzie długo - poszukajcie sobie w wikipedii najlepiej. WARTO!

Czemu taki wstęp. Świat mitologii Cthulhu żyje do dziś i ma się świetnie, najwidoczniej gwiazdy są w porządku. Postaci, historie oraz lokacje z książek Lovecrafta są często wykorzystywane w popkulturze - tutaj mam na myśli nawiązania w filmach, muzyce oraz to o czym chcę tutaj napisać - grach. Konkretniej to grach planszowych. W planszówkach nie trudno znaleźć grę o tematyce Cthulhu, jest ich całkiem sporo ale jedna z nich jest absolutnie wyjątkowa pod każdym względem. To moja najlepsiejsza gra jak na razie a zwie się tak pięknie! MUNCHKIN Cthulhu! Niczym prawdziwy badacz-profesor w tweedowej marynarce wezmę dziś pod lupę te bluźnierczo plugawe karty!

sobota, 12 października 2013

sztuka nowoczesna


Ostatnio znowu mam artystyczne wizje, a te jak wiadomo muszą znaleźć gdzieś jakieś ujście. Ta energia w kosmosie gdzieś sobie krąży, wtedy w głowie kłębi się coś i kłębi, robi się z tego taki mętlik i nagle strzelił mnie jak piorun i oto masz - musiałem tą energię przelać na płótno. Z tymże, nazwijmy to teraz sztuką nowoczesną bo po pierwsze primo: nie jest to płótno bo to jest praca zrobiona na kompie, po drugie primo to nowy tym artyzmu bo nie każdy zrozumie taką formę sztuki. Tutaj znowuż mamy dwie opcję: albo taką sztukę poczujesz, a następnie przejdą cię dreszcze. Albo ją zrozumiesz ale wtedy wiedz, że jest z tobą pewnie coś nie tak. Trzecia opcja, że CO TO MA BYĆ nie wchodzi tutaj w grę i wykluczamy ją w przedbiegach.

Okej, to dzieło reprezentuje to czym ostatnio wormsy stoją czyli sztuka. Tak drodzy państwo. Każdy ma w sobie artystę i wystarczy to jakoś z siebie wydobyć. A sposoby na to są przeróżne. Np Beata inwestuje w fotografię i już pojawiają się pierwsze sukcesy bo bo bo tydzień po harpaganie, Beata rusza do Warszawy (tak jest do samej stolicy, do TEJ Warszafki!) by wziąć tam udział w warsztatach fotograficznych. I to już jest gruby temat z wyższej półki bo Beata pojedzie tam dzięki temu iż wygrała konkurs i teraz czekają ją warsztaty z prawdziwymi fachowcami i szychami z wielkiego fotograficznego świata. Nieźle co?

A wczoraj nawet byliśmy na wernisażu fotograficznym w Starogardzie. Popijaliśmy soczek (no i wino nawiasem mówiąc), korzystaliśmy ze szwedzkiego stołu i komentowaliśmy sobie zdjęcia z wystawy. Elegancja i dystyngowanie, takie tam były klimaty. No i dużo PRLu też, bo w Polsce żyjemy. No ale obracamy się i na takich imprezach!

Również Krzyś artystycznie nie śpi i maltretuje swój komputer i myszkę siedząc przy monitorze i tworząc swój autorski komiks w programie paint! Tak właśnie, paint wiecznie żywy, w paincie nadzieja, w paincie jest przyszłość. Jest archaiczność i krzywe kreski co wspaniale ukazuje akcje niczym w krzywym zwierciadle. Wszyscy którzy znają pracę Krzysia wiedzą, że tu jest potencjał na przebicie Kajka i Kokosza!

No i też moja skromna osoba i moje bazgroły. Teraz mam znowu wizję żeby zacząć malować ale tak bardziej profesjonalnie, może nawet farbki kupię. A jak na razie to jest ten jeden obrazek który wstawiłem. 

pozdrowienia z więzienia!
piątek, 6 września 2013

Gem set mecz

Tytuł jest bez przecinków bo to bardzo szybka akcja!



Teraz to my już mamy lepsze rakietki, tak się pochwalimy :)
Trąbimy o tym na lewo i prawo, zrobiło się głośno no bo wymyśliliśmy sobie nowe hobby! Wiecie że my z tyłkami nie możemy usiedzieć no i masz, teraz nam przyszło do głowy bawić się w Australian Open na bytońskich kortach tenisowych!
poniedziałek, 27 maja 2013

Magią i Mieczem!


Od początku tego roku zaczęliśmy grywać w planszówki. Na początku nie mieliśmy nawet swoich gier więc graliśmy na pożyczonych. Tutaj ukłony do Beci i Kuby bo po raz pierwszy w takie planszówki "nowej generacji" (tak je tutaj nazwę bo to już nie te same, zwykłe gry co Chińczyk czy monopol) graliśmy właśnie z nimi i to oni nam po raz pierwszy takie gry pokazali. Potem jak wiecie spodobało nam się na tyle, że pojechaliśmy na Pyrkon żeby wejść w ten wielki świat głębiej. Aż w końcu przyszła pora na naszą wormsową pierwszą grę jaką było znakomite Carcassonne. A w ten weekend zagłębiliśmy się w krainę fantasy, gdzie magowie, druidzi, elfy i inne homogobliny walczą ze sobą o Talizman aby zdobyć władzę nad światem!
środa, 1 maja 2013

DZIEJE SIĘ!!!!!!!!!!!!!


Ludzie tyle się dzieje że nie ma kiedy pisać! Przede wszystkim jest Wormsak i teraz to jemu podporządkowujemy nasze dusze i ciała. Najbliższe dwa tygodnie to niemal od A do Z tylko i wyłącznie Wormsak. Robią się mapki, scalają pomysły, mózgi pracują ile tylko fabryka daje. Wszystko idzie w dobrym kierunku. Jest duża pozytywna energia w tym wszystkim! Ale nie tylko Wormsak się dzieje!
środa, 26 września 2012

Zidkowe szaleństwa

Cześć siwe kępki! Ja jednak żyję, niepotrzebnie się cieszyliście. Ha! Żyję i nawet trenuję. W życiu czasem tak bywa, że człowiek nie musi trenować, a czasem bywa tak, że musi. I to jest podstawowa różnica w życiach (takich jak w Mario: +1UP). No i jakoś tak zupełnym przypadkiem wyszło, że miałem dzień wolny od pracy. O właśnie. Może nie wszyscy wiedzą, ale wczoraj minęły dokładnie dwa miesiące od kiedy nie jestem bezrobotny.Tak tak... człowiek się starzeje, a do 67 co raz bliżej...

sobota, 14 lipca 2012

Koko koko zdjęcia euro super spoko

Robaczywe robaki w prawie pełnym składzie
na jednym z meczy!
Hola amigos!

Dawno się tu nie odzywałem, oj dawno! Ale to nie dlatego iż nie było powodu aby się tu o czymś napisać, a wręcz odwrotnie - tych wydarzeń, sytuacji i innych spraw do opisania było całe mnóstwo. Tak wiele, że nawet nie było czasu o tym pisać. I jak to zwykle bywa na tym blogu, staramy się nadrobić zaległości. No to w takim razie nadróbmy co nieco zaległości z czerwca!
środa, 6 czerwca 2012

Potrzebujemy Waszych głosów!



Krótko i na temat! Nasza wormsowa Beata the Dorsz bierze udział w konkursie szkolnym(!). Jest to konkurs związany z koko koko Euro spoko i językiem angielskim. Czyli ogólnie koko koko spoko. Dokładniej temat brzmiał - jak kibicujemy w naszym mieście czy jakoś tak. Zresztą to w tym momencie jest nie ważne. Ważne są natomiast Wasze głosy! Tak, tak wy, którzy odwiedzacie nas i siedzicie teraz przed monitorami! Potrzebujemy właśnie Waszych głosów i mocno o nie prosimy, a może maybe bejbe Beacie uda się wygrać fajne nagrody!

A nawet jeśli The Dorszowi nie uda się nic wygrać to z całą pewnością będzie jej szalenie miło widzieć rosnącą liczbę głosów na jej świetną pracę.

No to do dzieła! Głosujemy!

Głos można oddawać raz dziennie. To też liczymy na codzienną porcję głosów iiiii jeśli możecie to przekażcie to info o głosowaniu dalej. Bo każdy głos się liczy. Klikać, klikać ludzie! 

Aby zagłosować na pracę Beaty wystarczy wejść pod ten link  a następnie wpisać ten tam śmieszny kod i potwierdzić. Operację tą należy wykonywać codziennie bo jak nie to się komp zawirusuje i przyjdzie do was baba jaga. Klikać, klikać!

Z góry dzięki!
sobota, 17 grudnia 2011

Sądować się


Jakiś czas temu wybraliśmy się na koncert. Było to chyba jakoś na początku listopada, coś koło tego chyba. Koncert był w Chojnicach i kilka czynników nam podpasowało żeby tam pojechać. Bo po pierwsze koncert był darmowy, po drugie muza fajna, po trzecie do Chojnic daleko nie jest, po czwarte chcieliśmy też trochę po Chojnicach pokeszować. Do Chojnic pojechaliśmy ale koncertu nie zaliczyliśmy bo...
niedziela, 27 listopada 2011

Nazwa zespołu - yyy Star Worms?


W życiu czasem jest tak, że się chodzi na marsze na orientacje. A, że my tak jakiś czas już chodzimy (leśne dziadki jeszcze z nas nie są ale po niejednym borze i zagajniku się błądziło) to też postanowiliśmy kiedyś jakoś nazwać tą naszą marszową ekipę. Historia nazwy robaczego teamu jest oczywiście dłuższa i bardziej skomplikowana bo w tej ekipie zawsze przejawiała się zdolność do komplikowania najprostszych rzeczy aleee. Nie o tym teraz chciałem. Tak więc na marszach zwykle zwykliśmy podpisywać się właśnie star worms. Ale po co ograniczać się tylko do jednej nazwy skoro ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia? 

 
Copyright 2003-2013 STAR WORMS
Blogger Wordpress Gadgets