zwycięzcy szago
Zwycięstwo ugrzęzło w bagnie
Po raz trzeci na Szago...
Nocna Impreza na Orientację Szago -
Strasznie żałuję, że sam się nie pojawię...
http://pbt.turystyka.pl/files/2011/szago/informator.pdf
Nocne Marsze na Orientację Szago - relacja
Mam nadzieję, że nie tylko ja nie wiem o co tu naprawdę chodzi, ale mogę tylko przypuszczać, że ta konwersacja nie miała żadnego głębszego celu i służyła zaledwie zabiciu czasu. A zabić go była trzeba. Co do tego nie było wątpliwości. Z każdą przemijającą sekundą/minutą coraz bardziej odczuwałem zmęczenie (pobudka - 6:30), głód (ostatni posiłek - 7:00) i znudzenie (rozmowa o polityce i historii).
Po dotarciu na metę czułem radość. Koniec polityki, początek wariacji. Wszystkie moje plany zostały zrujnowane po wyjściu z samochodu - padał deszcz, było bardzo zimno, a start naszego teamu (Malo + Zidek) dopiero po ponad godzinie. Czas
ten minął jednak bardzo szybko. Tak, jak to zwykle bywa zaraz po przyjeździe, przywitałem się z wszystkimi; sprawdziłem stan latarki; przebrałem się i w drogę!
Nareszcie! Dostałem mapę! Niech no ja na nią spojrzę... hmm... i już wiedziałem - moja orientacja na mapie ograniczać się będzie tej nocy do minimum. Nie miałem pojęcia, które punkty w jakiej kolejności zbierać, na mapie były jakieś kółka, kwadraty, a dopasowanie odpowiednich fragmentów było ponad moje siły. Tu na szczęście z pomocą przyszedł mój partner z teamu. Bez problemu rozwiązał wszystkie łamigłówki i mogliśmy iść w trasę. Pierwszy punkt zdobyty bez problemu, z drugim już było gorzej. Podmoknięte tereny, które teoretycznie można było ominąć. Teoretycznie, bo omijanie wody jest dla mnie niemożliwe. Przemoczone nogi już na starcie, woda lodowata, deszcze padał coraz mocniej. Zatrzymywanie się nie miało jednak sensu. Musieliśmy iść dalej. Z dalszej trasy pamiętam niewiele, byłem zmęczony, wogóle nie ogarniałem mapy, więc Malo odwalał całą brudną robotę, a ja szedłem i z pewnośćią nie ułatwiałem mu życia. No ale cóż... tak bywa ;( Pamiętam dwie równoległe rzeczki, szliśmy środkiem i musieliśmy dostać się na drugi brzeg, moją genialną propozycją było przeskoczenie tego. Tutaj jednak było głębiej niż przy 2 PK (ok. 1m). Wiem, bo sprawdziłem (niestety). Po kąpieli w strumyku zupełnie straciłem ochotę na dalszy marsz. Chciałem zaproponować Malo, żebyśmy się rozdzielili (a ja poszedłbym do bazy), jednak w tym momencie dostałem smsa od Dżekiego. No tak... Pomyślałem sobie "Ktoś we mnie wierzy! Nie mogę zrezygnować!". Dostałem nagle jakiejś nowej energii i starałem się na coś przydać, ale nawet szukanie lampionów było dla mnie zbyt trudne. Szliśmy, szliśmy, szliśmy, a ja nie dawałem niczego od siebie, po prostu szedłem i sam nie wiedziałem dokąd. Wszystko co złe, kiedyś się kończy. Zobaczyłem jakieś światła, potem znajomo wyglądające skrzyżowanie i wiedziałem, że jesteśmy już bardzo blisko mety. Spojrzałem na mapę i zorientowałem się, że jesteśmy już bardzo blisko Osieka. Spojrzałem na zegarek - 5:00. Od tego momentu odżyłem na nowo! Odnaleźliśmy dwa ostatnie punkty i byliśmy w bazie. Na mecie czekała na nas smaczna kolacja (bigos+ciasto+drozdzowki) i ciepla herbata. Ku mojemu zaskoczeniu wszyscy jeszcze nie spali. Anarchia biegała po szkole, Filip krecił się bez celu, a Plichik jak zwykle - nikt nie wie co on tak naprawdę robił. Umyłem się, przebrałem się w suche rzeczy i poszedłem spać. Nie spałem jednak długo, bo po chwili odpoczynku obudził mnie Sebastian Dorawa, mówiąc "Zidek, nie chrap", po czym dalej mogłem smacznie spać.
O 7 rano obudziły mnie jakieś rozmowy. Okazało się, że Plichcik dalej kontynuuje swoje wariacje, pożyczył od Spadika buty (bo sam nie miał suchych) i poszedł do kościoła (a przynajmniej takie plotki krążyły). Cóż za poświęcenie! W międzyczasie dostałem zaproszenie na Astrum InO (Z tego miejsca zapraszam wszystkich na tę imprezę ;p ), które miało bardzo oryginalny kształt, wyglądało bowiem jak śnieżynką (żółto - niebieska). Z pewnością znajdziecie ją na naszej robaczej choince na święta! Sezon PBT zbliżał się ku końcowi (podobnie jak ta długa, nudna relacja, której z pewnością nikt nie czyta ;d ), pozostało zakończenie Szago i rozdanie nagród za cały sezon. I tu byłem najbardziej zaskoczony! Na Szago zajęliśmy 3 miejsce. Było to moje pierwsze podium w TZ w PBT. Cóż za wynik! Dodatkowo awansowałem na 6 miejsce w klasyfikacji końcowej! To jest dopiero piękne! Dodatkowo odebrałem masę nagród: dla Dżekiego za miejsce w pierwszej dziesiątce PBT a także za poświecenie na rzecz PBT oraz dla Beaty za to, że była najlepszą kobietą w PBT. To jest dopiero wynik! Nasza robacza przyjaciółka była pod tym względem bezkonkurencyjna! Tak trzymaj! Tym miłym dla nas akcentem zakończył się dla nas Puchar Borów Tucholskich.
Nocne Marsze na Orientację Szago oceniam bardzo pozytywnie, nie było łatwo, a jednak dzięki Malo zajęliśmy miejsce na podium. Dziekuję wszystkim za świetną rywalizację/zabawę i do z(r)obaczenia na Astrum InO (10-11 grudnia).
Podsumowanie sezonu już wkrótce na naszym blogu.
IV MnO Szago - regulamin
Szago 2009 - relacja
W nocy z 4 na 5 września (z piątku na sobotę) odbyły się Nocne Marsze na Orientację Szago 2009. Zawody, w których wzięło udział ponad 50 osób, rozpoczęły się o godzinie 20:00 uroczystym przemówieniem Artura Fankidejskiego, który wyjaśnił jak będzie przebiegała impreza i odpowiedział na masę pytań. Wśród uczestników nie zabrakło pierwszej "10" Pucharu Borów Tucholskich w kategorii TZ (z wyjątkiem Andrzeja Wawrzyńskiego i wyżej już wspomnianego przeze mnie Artura Fankidejskiego, którzy byli głównymi organizatorami NMnO Szago) i najlepszych w kategorii TJ. Wszystko przebiegało sprawnie i szybko, więc o 20:20 mogli wyrzuszać pierwsi uczestnicy. My (startowałem wraz z Anią Gackowską) musieliśmy czekać aż 52 minuty żeby wystartować! Ale nie trwało to aż tak długo jak może się wydawać - jeszcze dłużej musiał czekać Michał Romel i Sebastian Dorawa, więc sobie trochę poplotkowaliśmy.
Gdy otrzymaliśmy mapę ruszyliśmy ulicami Osieka, mijając kilku meneli i mając nadzieję, że są to jedyne osoby jakie spotkamy na trasie. Jednak myśląc w ten sposób byłem w sporym błędzie, bowiem już koło drugiego PK spotkaliśmy (a raczej oni nas spotkali) Kamila, Wojtka, Pawła i Marcina. Co 6 latarek to nie jedna, więc postanowiliśmy się nie rozdzielać i dalej iść już razem. Z łatwością zdobyliśmy kilka kolejnych punktów i połączyliśmy się z siostrami Danielewicz a później również z Sundayem. Wszyscy razem szukaliśmy pozostałych lampionów. Sunday próbował pięciokrotnie nam uciec jednak tylko ostatnim razem mu się ta sztuka udała, ponieważ punkty były dobrze schowane i znalezienie ich zajmowało od kilku do kilkudziesięciu minut. Trasa była bardzo yyy... malownicza napewno była, choć nie za dużo można po ciemku zaobserwować... Poza tym zaobserwowałem dużą ilość drzew na trasie (jak twierdzą eksperci spowodowane było to tym, że trasa w większości przebiegała przez las). Po dotarciu na metę (tak tak... to już koniec trasy) zjedliśmy kolację, posiedzieliśmy przy ognisku, rozmawialiśmy o tym, jak to w ZSP w Osieku biega się na 300m, 1500m, gra się w palanta i bawi się w podchody (wtajemniczeni wiedzą o co chodzi). Około 8:30 wyjechaliśmy (Rafał, Michał i ja) do domu.
Moim skromnym zdaniem Szago było świetnie zorganizowane. Z pewnością nie był to łatwy marsz, ponieważ trasa była długa, a umieszczenie na mapie wycinków zajmowało dużo czasu (można powiedzieć nawet, że za dużo...). Gratuluję organizatorom zrobienia zawodów na wysokim poziomie.
Do z(r)obaczenia na Depniemy ;]
Szago 2009

MnO SZAGO 2009
Komunikat startowy
1. Organizator:
- UKS Włóczykij
2. Termin:
- 4-5 września 2009
3. Miejsce:
- Osiek k/Skórcza
4. Forma:
- nocne (dzienne dla kat. TP)
5. Ranga:
- zawody rangi regionalnej, 2 pkt. do OInO
- Kat. TZ i TJ zaliczana do Pucharu Borów Tucholskich,
- Kat. TZ zaliczana jest także do Pucharu Województwa Pomorskiego.
6. Kategorie:
- TZ, zaawansowani, 1-2 osoby (około 18 km, 6-8 godzin marszu)
- TJ (młodzieżowa) uczniowie szkół średnich, 1-2 osoby (około 14 km, 5-6 godzin marszu)
- TPK wiek dowolny dla początkujących 2-8 osób ( około 5 km, 2 godziny marszu)
7. Baza i biuro zawodów:
- Zespół Szkół Publicznych w Osieku
8. Dojazd:
- własnym środkiem lokomocji
- jeżeli znajdą się chętni ( 15 – 20 osób ) możemy zorganizować płatny!!! (8 – 10 zł ) dojazd z dworca PKP Smętowo ( !!! zgłoszenia chętnych na przejazd przyjmujemy do 1 września 2009 !!! )
- dodatkowe informacje wkrótce na naszej stronie
www.wloczykij.gd-net.pl
9. Sekretariat:
- czynny w dniu zawodów
10. Start, godz. „0”:
- 04 wrzesień 2009 godzina 20.00 ( możliwe małe przesunięcia )
- szczegóły wkrótce na naszej stronie
www.wloczykij.gd-net.pl
11. Zakończenie:
- 05 wrzesień 2009, godzina 10.00 ( możliwe małe przesunięcia )
12. Wpisowe:
ZGŁOSZENIE DO 31 SIERPNIA 2009
- Kat. TZ : 8 zł
- Kat. TJ : 6 zł
- Kat. TP : 4 zł
ZGŁOSZENIE PO 31 SIERPNIA 2009
- Kat. TZ : 12 zł
- Kat. TJ : 9 zł
- Kat. TP : 6 zł
13. Zgłoszenia:
- zgłoszenia zawierające: imię, nazwisko, kategoria, klub, (ewentualnie transport z PKP Smętowo) wysłamy na email: ukswloczykij@wp.pl
- można też skorzystać z formularza zgłoszeniowego na naszej stronie
- lub kontaktować się z Arturem Fankidejskim i Andrzejem Wawrzyńskim tel. 607-152-855
14. Świadczenia:
- mapa dla każdego uczestnika,
- prowiant na mecie, ( ognisko, kiełbaski i coś ciepłego)
- potwierdzenie punktów do OInO,
- dyplomy, puchary, nagrody rzeczowe dla najlepszych,
- pieczątka okolicznościowa,
- inne nieujawnione.
15. Postanowienia końcowe:
- zawody odbędą się bez względu na pogodę,
- zawodnicy ubezpieczają się we własnym zakresie,
- zawodnicy startują na własną odpowiedzialność, osoby niepełnoletnie za pisemną zgodą rodziców,
- ostateczna interpretacja regulaminu należy do organizatora,
- za szkody wyrządzone wobec uczestników jak i osób trzecich organizator nie odpowiada,
- szczegółowe informacje na stronie www.wloczykij.gd-net.pl
Serdecznie zapraszamy: UKS WŁÓCZYKIJ


