poniedziałek, 15 lipca 2013

Run, RL, run...

Różni ludzie mają różny sposób na życie i trudno ocenić, czy jakiś jeden konkretny sposób jest lepszy od innego, jedynie słuszny i tym podobne. Po prostu każdy odnajduje się w czymś innym i nie ma sensu próbować tego zrozumieć, bo wówczas tworzą się uprzedzenia, segregowanie na to co właściwie według wzorców wyznaczonych przez nasze ciasne skądinąd ego. Bo czym jest nasze ego - jedna, krucha monada wobec kosmosu, zbioru monad o nieskończonej ich liczbie (chyba jednak skończonej, ale w każdym razie dążącej do nieskończoności). Wprawdzie Leibniz twierdził, że każda monada zawiera w sobie cały kosmos, czy też może zalążki całego kosmosu, z tym, że są one głęboko ukryte i trzeba dobrze poszperać, aby się ich doszukać, ale twierdzić to i ja sobie mogę co chcę, a porządku rzeczy i tak to nie zmieni.

A więc sposoby na życie są różne, tak jak różne są monady, albo inaczej mówiąc różnie się ukierunkowują od momentu powołania ich do życia. Są monady - no dobrze, nazwijmy je wreszcie dla uproszczenia bytami duchowymi albo może zwyczajnie ludźmi - które/którzy budzą się, idą do pracy, wracają z pracy, idą spać i tak w kółko. I nic więcej
nie potrzebują do szczęścia albo może nie rozumieją, że szczęście można rozszerzyć poprzez robienie czegoś innego. Ktoś inny odnajduje się w oglądaniu seriali albo zakupach. Jeszcze inni otaczają się gronem oddanych przyjaciół i spędzają miło czas na rozmowach z nimi i komentowaniu tego, co się w świecie dzieje, na przykład że w rejonie Tunguski na Syberii spadł wielki meteoryt i był wielki huk, choć w Polsce akurat niesłyszalny.
Są wreszcie tak zwane niespokojne duchy, które miejsca dla siebie na świecie znaleźć nie mogą i nazywa się ich świata obywatelami. Jak owi błędni średniowieczni rycerze podróżują, poznają, wiecznie czegoś szukają. Z takich to właśnie zrodzili się wielcy zdobywcy, odkrywcy - Ferdynand Magellan, Reinhold Messner, Roald Amundsen, Marek Kamiński, Albert Einstein, Immanuel Kant... Zaraz, zaraz! Ale co mają Einstein i Kant do Amundsena i Kamińskiego?, moglibyście zapytać. Ano właśnie mają. Bo wszyscy oni podróżowali. Tak wyprawa na Antarktydę, jak i wyprawa w krainę wiedzę jest przecież wyprawą i trzeba mieć w sobie żyłkę awanturnika, aby takie wyzwania podejmować. Czy męczysz się, aby temu wyzwaniu sprostać, intelektualne czy fizyczne, nie ma w gruncie rzeczy większego znaczenia.

Lokalnym awanturnikiem jest niewątpliwie znany nam wszystkim i podziwiany za swoją ambicję, zaciętość w dążeniu do jak najlepszych wyników w InO, animator ruchu InO w rejonie Borów Tucholskich i poniekąd guru sekty InOwców w regionie czersko-tucholskim - RL.
I właśnie ów RL, czyli jakby ktoś nie wiedział (co wydaje się mocno wątpliwe) Radek Literski, wspólnie ze swoim kolegą ze szkolnej (licealnej) ławy Rafałem Lipińskim postanowili odbyć swoją wyprawę życia, który liczyć ma... 1800 km!! I ma wieść ze Stambułu do Soczi. Krótko mówiąc z Turcji w głąb Rosji do miejsca organizacji najbliższej
olimpiady zimowej. W tym celu owi awanturnicy wzięli udział w II edycji konkursu Idee Kaffee Challenge (choć może było odwrotnie? Może najpierw postanowili wziąć udział w konkursie, a potem wymyślili jaką wyprawę zorganizują?) na "wyprawę życia". Zwycięzca konkursu, który wymyśli najciekawszą, najbardziej odjazdową wyprawę, dostanie środki na jej sfinansowanie.

Krótko może teraz o wyprawie. A więc Radek z Rafałem zamierzają dziennie pokonywać po 80 km, z tym, że umówili się w ten sposób, że jeden z nich będzie biegł 40 km, podczas gdy drugi będzie jechał w tym czasie na rowerze z całym osprzętem, a potem się zamieniają i wówczas ten co jechał, będzie biegł i na odwrót. Po drodze do Soczi podróżnicy zjedzą wisienkę na torcie, jaką będzie wspięcie się na słynną górę Ararat (5165 m.n.p.m.!), świętą górę Ormian, na której, według legendy, osiadła arka Noego, gdy opadły wody potopu. Rafał i Radek wiele razem wcześniej podróżowali, wspólnie biegali swój pierwszy maraton, startowali z sukcesami na wielu zawodach. W tym roku po raz pierwszy w życiu wspinali się po pionowych skałach w Dolimitach i zdobyli znaną górę, o wdzięcznej nazwie Marmolada, która jest właśnie najwyższym szczytem Dolomitów.
Radek i Rafał na Marmoladzie
Będę kibicował Radkowi i Rafałowi, aby wygrali konkurs i wybrali się na tę ekscytującą wyprawę, bo sam lubię wędrować i również odbyłem kiedyś wspaniałą pieszą wyprawę i choć miała tylko 700 km to jednak do dziś wspominam ją jako najwspanialsze wydarzenie w swoim życiu. Ludzie bardzo życzliwie odnoszą się do wędrowców, wagabundów, chętnie goszczą ich w swoich domach, częstują powidłami i kiszonymi ogórkami. Może w każdym człowieku jest jakaś tęsknota za zupełną swobodą i otwartą przestrzenią i w ten sposób się ona wyraża?... A zresztą, powstrzymam się od wyciągania takich wniosków, bo mając naturę podróżnika pewnie chcę wszystkich mierzyć własną miarą.

Zachęcamy wszystkich do oddawania głosów na wyprawę Radka i Rafała w II edycji konkursu Idee Kaffe Challenge - trzeba wejść pod ten link:
http://www.konkurs.ideekaffee.pl/zaglosuj/events
i zagłosować na Smashina, czyli na wyprawę "Run, forest run". Głosować można raz dziennie z jednego komputera, czy też może z jednego IP komputera.

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Prosimy o podpisywanie się pod komentarzami (imię, pseudonim, kontakt)

 
Copyright 2003-2013 STAR WORMS
Blogger Wordpress Gadgets