sobota, 31 grudnia 2011
Biegowy rachunek sumienia - grudzień, czyli podsumowanie tego roku

  Czas w życiu jest taki, że raz w roku podsumowujesz wszystkie swoje "grzeszki" no i plusy. Dlatego takim miesiącem rozliczenia wszystkiego co było w danym roku - jest grudzień. W tym miesiącu podsumowujesz wszystko i dlatego ten miesiąc jest ostatnim w roku. Zacznijmy najpierw podsumowanie tego "ostatniego" miesiąca w roku - czyli grudnia. A więc po listopadowych rekordach, grudzień był już miesiącem spokojniejszym. Dlatego jeżeli chodzi o Dżekiego (listopadowego rekordzisty), to on w grudniu zrobił tylko 90 km. Natomiast ja zrobiłem 162 km. No i w sumie by można było na tym skończyć, ale jedynym rekordem grudnia jest tylko moja odległość dnia. Zrobiłem jednego dnia 30 km. Czyli 6 km więcej niż zwykle. I tutaj też by można było na tym zakończyć, ale jest jeszcze coś co trzeba napisać. Otóż po tym jak byłem zadowolony z tej 30-sto km-ówki, doświadczyłem niestety przetrenowania - tak dokładnie PRZETRENOWANIA!!! To właśnie jest przyczyną tylko 162 km w grudniu. Szkoda, że akurat to nastąpiło akurat wtedy, gdy kończą się wszystkie statystyki, tym bardziej, że ani grudzień, ani styczeń nie jest moim sprzymierzeńcem jeżeli chodzi o bieganie. Teraz właśnie jest tak, że ten miesiąc ostatni nie był obfity w bieganie, zwłaszcza ostatnie tygodnie. Zobaczymy co przyniesie Nowy Rok i styczeń. Mam nadzieję, że w styczniu będzie więcej biegania, tym bardziej, że mam teraz przerwę, więc w końcu nadejdzie ten lepszy czas. Zobaczymy co będzie. Teraz przejdziemy do podsumowania całego roku. Rok 2011 jest niewątpliwie rokiem przełomowym jeżeli chodzi o nasze bieganie. W tym roku zarówno jak ja i Dżeki zrobiliśmy więcej km niż przez te dwa poprzednie lata razem wzięte. Rok ten też był przełomowy jeżeli chodzi o bieg dzienny - w jednym dniu pobiłem po dwóch latach odległość 18 km, robiąc 23,5 km pierwszy raz 24 km i ostatecznie 30 km. Ten ostatni okazał się pechowy. Dżeki też pobił w tym roku większą odległość niż poprzednie lata. Zrobił początkowo 16 km, 17.900 km i ostatecznie 20 km. Dżeki w tym roku pobił rekord na 10 km. Zresztą rekord proporcjonalny do 7 km/30 min - robiąc 10 km/00:44:42. Pamiętam, że tego dnia ja byłem gorszy o prawie 2 km. Ja swój rekord na 10 km pobiłem niedawno w sumie, bo w listopadzie. Zrobiłem wtedy 10 km w 00:48:10. Listopad też był miesiącem kiedy to razem z Dżekim zrobiliśmy ja 246 km, a Dżeki 250 km. Rok 2011 (to dotyczy tylko mnie) upłynął pod debiutem półmaratonu, właśnie w czerwcu wziąłem udział w zawodach półmaratonu, oczywiście ukończyłem go w 01:56:10. No i rok ten też upłynął pod znakiem pozytywnego ukończenia wszystkich naszych celów. Właśnie nasze cele, które sobie założyliśmy, to zostały już zrealizowane. Mam nadzieję, że kolejny rok, będzie równie udany jak i ten.

2 komentarze :

  1. ŻYCZĘ SZYBKIEGO POWROTU DO FORMY W NOWYM 2012 ROKU!!!!

    OdpowiedzUsuń

Prosimy o podpisywanie się pod komentarzami (imię, pseudonim, kontakt)

 
Copyright 2003-2013 STAR WORMS
Blogger Wordpress Gadgets